I znowu odrobina oryginalności na co dzień

Wiemy już, że jeśli współpracujemy z hurtownią dropshipping to oferta naszego sklepu internetowego jest w zasadzie taka sama jak tuzina innych. Wiemy też, że nie specjalnie powinniśmy się tym chwalić – ani przed klientami ani przed Google. Najprostsze sposoby jakie proponowaliśmy to zmiana nazw kategorii, własny sposób zapisu nazw produktów. To faktycznie jest banalne i szybkie, natomiast kolejne możliwe działania niestety nie będą już ani proste, ani szybkie ani – co najgorsze dla naszych portfeli – tanie.

Zdjęcia produktów jakie dostajemy od hurtowni są zazwyczaj tymi samymi, jakie udostępnia producent albo główny dystrybutor. Oznacza to, że w tej materii niemal każdy sklep internetowy w kraju będzie miał taki same „fotki”. Bez znaczenia, czy będzie to wielki e-market współpracujący bezpośrednio z producentem, sklep działający w umowie dropshipping z hurtownią czy ktoś wystawiający tylko aukcje na Allegro. Jakie tu mamy możliwości manewru i czy to się opłaca?

Cóż, skoro opieramy naszą działalność na braku towaru na magazynie własnym i nieraz nawet nie mamy pojęcia jak on w rzeczywistości wygląda, to wydawałoby się, że niespecjalnie możemy zapewnić klientom oryginalne, unikalne zdjęcia produktu. Są jednak przypadki, kiedy mimo wszystko warto rozważyć takie działania. Jeśli mamy towar szybko rotujący, faktycznie cieszący się zainteresowaniem klientów zamówienie go na magazyn własny i wykonanie fotografii produktowych jest sensowne. Nie zamrozimy w ten sposób kapitału na długo, wyślemy go później bezpośrednio do klienta a następnie wrócimy do dropshippingu. Jest to rozwiązanie sensowne i faktycznie stosowane. Kolejnym przypadkiem jest wykorzystanie tak niemiłego działania klientów jak odstąpienia od umowy. Wtedy niemal zawsze towar wraca do sprzedawcy a nie do hurtowni. Nic nie stoi na przeszkodzie by taki towar trafiał pod obiektyw i byśmy mieli choć mały plusik z tego, że klient towar zwrócił. Czy warto jednak bawić się w fotografa i czy przełoży się to na sprzedaż? W przypadku niektórych produktów nie ma to sensu. Na przykład bielizna czy odzież prezentowana jest na modelach, nie dysponując nimi czy manekinami nie jesteśmy w stanie zaprezentować produktu w odpowiedni sposób. A nawet gdybyśmy dysponowali nie zrobimy tego lepiej niż producent;) Kosmetyki, AGD, meble, książki – tu również nie ma sensu fotografowanie samodzielne. Ale już zabawki, biżuteria, dodatki modowe, zegarki, drobne wyposażenie domu – czemu nie. Można pokusić się nawet o nakręcenie krótkiego filmiki prezentującego działanie produktu. No, oczywiście w niektórych branżach, na przykład współpracując z hurtownia akcesoriów erotycznych eroplace.pl, film dokumentujący sposób użycia jakiejś „zabawki” raczej nie wchodzi w grę;) Nadal jednak obowiązuje nas zasada zdrowego rozsądku i „focimy” takie produkty, do których hurtownia udostępnia nam zdjęć mało lub kiepskich. W wielu przypadkach mamy do dyspozycji nawet i pół tuzina zdjęć wysokiej rozdzielczości, w równie wielu jedno-dwa, mocno poglądowe i tylko w tym drugim przypadku nasza praca będzie faktycznie miała sens i przełoży się na przychody ze sprzedaży.

Minusem jest konieczność inwestycji czasu i pieniędzy. Dla fotek towarów zwracanych najsensowniejszym wyjściem jest poświęcenie temu czasu w jeden, wyznaczony dzień tygodnia. Zwrot i tak musimy rozliczyć w ciągu maksymalnie 14 dni, często robi się to właśnie raz w tygodniu – przy okazji można zrobić zdjęcia. Potem je obrobić chociaż zgrubnie, w podstawowym programie graficznym. Poświęcić na jeden produkt musimy więc około kwadransa, ale za to mamy kilka zdjęć dobrej jakości i jeśli te z hurtowni są marne to warto ten czas zainwestować. Inwestycja finansowa to konieczność zakupu namiotu bezcieniowego, lamp, tła, statywu, może wygospodarowanie jakiegoś kącika by nie rozkładać sprzętu co tydzień. Aparat z telefonu też nie wystarczy i ten wydatek będzie najbardziej konkretny. Na szczęście jeśli zakup wrzucimy w koszty a aparat 90% czasu będzie spędzał na dokumentowaniu scen z życia dorastającego dziecka czy wycieczek i dla tego celu i tak musielibyśmy go zakupić – to wydatek jest uzasadniony 😉 Więcej o fotografii produktowej znajdziecie na dedykowanych, fachowych blogach i przekonacie się, że nie jest to tak trudne, jak się wydaje. Oczywiście profesjonalne fotografie packshotowe sobie darujemy, ale przyzwoity efekt można osiągnąć samemu po kilku godzinach nauki.

Lepsza prezentacja fotograficzna towaru zawsze nas wyróżni i to mocno i zawsze będzie miała odbicie w sprzedaży. Nie namawiamy by robić to specjalnie, w końcu dropshipping to cięcie czynności własnych, ale można to robić w niektórych okolicznościach i mieć z tego pozytywne skutki finansowe. I nie tylko – pamiętajmy bowiem, że nasze fotki znajdą się w Google, w sekcji Grafika – obowiązkowo z naszym znakiem wodnym i informacją o prawach autorskich. Wizualnie przyciągną klienta a oryginalnością – roboty Google.

Hubert

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*