Śnieżynka z wentylatorem w ręku, czyli o sezonowości natury

Lato mamy piękne tego roku, aż nie trzeba wyjeżdżać do Tunezji by poczuć się jak na wczasach. Ba, skoro tamże w zasadzie wakacje nam spędzać odradzają, to jesteśmy podwójnie wygrani… Oczywiście chyba nikt tak nie myśli na serio, bo i w tej temperaturze o myślenie ogólnie ciężko. Skoro w kraju nawet wentylatorów zabrakło to jak żyć, jak żyć… Ale z drugiej strony sprzedawcy wszystkiego co tylko pozwoli się ochłodzić, od napojów przez lodówki i „wiatraczki” czy też akcesoriów umilających bądź umożliwiających nam spędzenie czasu na wolnym powietrzu, jak parasole, markizy, piłki plażowe, stroje kąpielowe i jeszcze więcej napojów zacierają ręce.

Dla nich sezon w pełni… A później przyjdą przecież kolejne sezonowe, okresowe wzrosty popytu na niektóre produkty. Niekiedy na takie, które normalnie w ciągu roku sprzedać ciężko… O ile np. sprzedaż artykułów szkolnych rozkręci się na całego we wrześniu, to jednak i później aż do wiosny popyt będzie. Ale dajmy na to jeden z hitów każdych Mikołajek, czyli stroje w różnym stopniu rozebranych Śnieżynek sprzedają się przez góra 2-3 tygodnie. W okolicach Walentynek zacierać będą ręce hurtownie akcesoriów erotycznych czy bielizny, ale już jak będą schodzić stroje plażowe i kąpielowe pozostaje wielką niewiadomą przy naszej zmiennej pogodzie.

Sezonowość ma oczywiście bardzo przyjemną zaletę, mianowicie łatwo opróżniamy magazyny z określonego towaru. Ma jednak też konkretną wadę – by te magazyny zapełnić potrzeba dużej gotówki, jeszcze większego rozeznania w rynku i koniunkturze i stalowych nerwów.

Powróćmy do przykładu wspomnianych wentylatorów i strojów kąpielowych, na które właśnie teraz mamy sezon. Gdy tylko miną upały te pierwsze zaczną się sprzedawać dużo gorzej, ale to tempo każdy sprzedawca z branży potrafi choć w przybliżeniu przewidzieć. Stroje plażowe na jesieni czy w zimie kupi już mało kto… Chociaż i tak więcej osób niż kostium Śnieżynki, nieważne jak seksownej, w środku lata…

Osoby początkujące w biznesie internetowym często wręcz boją się korzystać z sezonowego boomu albo tylko delikatne w nim uczestniczą. Dlaczego? Cóż, nawet mając dobrą ofertą niekoniecznie możemy przebić się z nią do sprzedających. Niekoniecznie możemy znaleźć odbiorców na nasz – dobry przecież! – towar. Kto na początku drogi biznesowej podejmie ryzyko zostania po sezonie z towarem, którego nie sprzeda szybko, czasami przez wiele miesięcy? Niekiedy operuje się na takich marżach, że gdy zostanie tylko 20% stoku nadal możemy mieć kłopoty z płynnością. A gdy jeszcze trafi się nam konkurencja operująca na zasadzie mała marża duży obrót albo chcąca wyprzedać swoje końcówki po kosztach by uwolnić środki finansowe…

Jak więc podejść do tematu sezonowych artykułów tak, by mieć je w ofercie, zarobić na nich, nie bać się leżaków magazynowych? Jak pewnie się domyślacie zaproponujemy skorzystanie z jakże ludzkiego odruchu, mianowicie przerzucenia ryzyka na inne firmy. Na naszych dostawców mianowicie. To oni przecież śledzą trendy, zaopatrują się w dużych ilościach odpowiednio wcześniej i mają tak wielu odbiorców, że ryzyko leżaków może się rozmyć.

Jest rzecz jasna tylko jedno ALE – by ten plan się udał musimy współpracować z hurtownią w systemie dropshipping. Wtedy korzystamy z ich stanów magazynowych oraz ich znajomości rynku, sami skupiamy się tylko na tym, by znaleźć odbiorców na towar, którego nie musimy fizycznie mieć. Idealne rozwiązanie nie tylko dla artykułów sezonowych ale jako pełnoprawny model biznesowy, o czym przekonujemy was od dłuższego czasu 😉

Ta sezonowość będzie wręcz tylko dodatkiem, bo przecież tak naprawdę cały rok będziemy mieć w ofercie towar za który zapłacimy dopiero po jego sprzedaży. A nasi klienci cały rok będą mieć dostęp do szerokiej gamy produktów w błyskawicznej dostawie.

Niezależnie na co będzie sezon wy możecie to sprzedawać. A Śnieżynka z wentylatorem będą leżakowały nie w waszych magazynach.

Hubert

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*