Sprzedaż internetowa – Allegro czy własny sklep?

Patrząc na ilość powstających każdego dnia sklepów internetowych można podejrzewać, że co ranka budzi się z myślą o zaczęciu biznesu na tym polu minimum tuzin osób.

Część z nich nie kończy tylko na myśleniu a zmienia zamiar w czyn, ale zanim to zrobią należy odpowiedzieć sobie na kilka bardzo ważnych pytań.

Jedno z nich jest szczególnie kluczowe – GDZIE prowadzić będę sprzedaż?

Za nim bowiem idzie następne – jak do tego miejsca mam zaprosić klientów, jak mam ich powiadomić że jestem, działam, mam atrakcyjną ofertę?

Są dwie główne metody podejścia do tego tematu.

Pierwsza opcja to działania związane z marketingiem internetowym i pozycjonowaniem, wymagające oczywiście własnego sklepu internetowego.

Cały proces polegać będzie na uruchomieniu tego właśnie sklepu, dopieszczeniu grafiki, ustawień, regulaminów, zadbaniu o towar (własny albo na zasadzie dropshipping).

Robimy to albo własnym sumptem albo też zlecamy jakiejś firmie zewnętrznej – chociaż większość czynności faktycznie można zrobić samemu to czasowo nieraz lepiej wynająć do niektórych zadań bardziej sprawnych fachowców.

Kiedy już sklep nasz „stoi” i działa przychodzi czas na działania marketingowe. Ta część do samodzielnego wykonania oczywiście też jest możliwa, chociaż skuteczność amatorów a fachowców w dziedzinie pozycjonowania jest nieporównywalna. Stąd o ile chcemy efektów widocznych i w miarę szybkich lepiej będzie zlecić działania marketingu internetowego na zewnątrz lub zatrudnić do tego pracownika, w zależności od tego jak duży rozkręcamy biznes i jakimi środkami dysponujemy.

Pozycjonerzy przystępują do pracy, specjaliści AdWords tworzą kampanie, wysyłane są mailingi, jesteśmy powolutku widoczni w social media. Do sklepu zaczynają przychodzić klienci…

Czy na pewno? Przeważająca większość działań marketingowych dla sklepów internetowych przynosi wyniki po kilku miesiącach. Czasem dwóch, czasem czterech, czasem sześciu albo i dwunastu. Wszystko zależy od tego jak duża jest konkurencja na rynku, jaką mamy ofertę, ile sklepów ma tak samo opisane produkty, na ile sprawni są pozycjonerzy naszych biznesowych rywali…

Pozycjonowanie naturalne, organiczne, czyli nasza widoczność w wynikach wyszukiwania Google jest żmudne, ciężkie, długotrwałe. I do najtańszych też nie należy.

Oczywiście wyniki od razu można uzyskać wykupując reklamy – czy to AdWords czy kampanie typu AdTaily lub boksy bezpośrednio na stronach czy forach branżowych. Dogranie budżetu, stawek, słów kluczowych też zajmie sporo czasu ale efekt jest nieporównywalnie szybszy. Często też – acz bynajmniej nie jest to regułą – nieporównywalnie droższy.

Jak widać pierwsza opcja, czyli sklep plus jego reklama, dla osób nie dysponujących dużym zapleczem finansowym oraz wiedzą o marketingu w internecie przyniesie zyski nieraz po czasie liczonym w miesiącach – w czasie których za te właśnie marketingowe działania cały czas musimy płacić.

Internet nie wygląda jak ulica handlowa w mieście, gdzie rozlokowane są rzędy sklepów a klient przechodząc obok nich decyduje czy wejść czy nie. Musimy mu zostawić wskazówkę, drogowskaz, ulotkę wręczyć, za rękę wciągnąć…

Ale jest takie miejsce w sieci, które właściwie jest pasażem handlowym. To oczywiście Allegro. Największe skupisko w polskim internecie – tak klientów jak sprzedających.

Zatem opcja druga – może zamiast zaczynać od własnego sklepu uruchomić sprzedaż na Allegro?

Co prawda popularność serwisu spada w ostatnich latach, a niektóre jego działania doprowadzają do białej gorączki sprzedających i kupujących ale nadal jest to największy plac handlowy w mieście.

Rozpoczęcie sprzedaży w serwisie ma jedną wielką zaletę – nie potrzebujemy na początku aż tyle środków na działania promocyjne.

Myliłby się jednak ten, kto sądziłby że tych środków nie trzeba wcale. Że wystarczy skopiować ofertę z hurtowni, wystawić aukcję i liczyć wpływy.

Nie. Niezależnie od miejsca w jakim sprzedajemy do klienta dotrzeć trzeba – na Allegro to dotarcie będzie zazwyczaj sprowadzało się do chwytliwego tytułu aukcji, dobrego opisu, wyraźnego i czytelnego szablonu.

W przeciwieństwie do sklepu, gdzie opisy unikalne bardzo pomagają w pozycjonowaniu, na Allegro nie ma to większego znaczenia i dużo wygodniej jest korzystać z oferty np. hurtowni dropshipping wraz z ich opisami i zdjęciami.

Oczywiście dobrze jest też mieć jakieś bonusy, gratisy, darmową wysyłkę, rabaty na kolejne zakupy – to też są formy promocji.

Pewną formą promocji są też niskie ceny i marże. Schodząc poniżej cen konkurencji możemy zgarnąć więcej klientów. Przynajmniej przez krótki czas, bo później albo ktoś zejdzie poniżej naszych cen albo też zorientujemy się, że działalność gospodarcza to nie tylko prowizja od sprzedaży dla serwisu ale też cała masa innych wydatków. Promowanie się niską ceną jest częstą strategią nowych użytkowników serwisu i najczęstszą przyczyną, dla której ci nowi szybko znikają z rynku.

Sprzedając na Allegro błyskawicznie docieramy z całą ofertą od razu do milionów potencjalnych klientów, niestety oddając serwisowi ok. 10% przychodów ze sprzedaży każdego produktu.

Sprzedając w sklepie internetowym docieramy do mniejszej grupy użytkowników, ale z kolei zainteresowanych naszą branżą, szukających określonej oferty tak zadziała AdWords czy pozycjonowanie organiczne.

Czy to znaczy, że Allegro jest lepsze niż własny sklep?

Ależ skąd! Serwis to dobre do rozpoczęcia działalności, wcale nie darmowe i pełne konkurencji. Jednak mimo wszystko dla osób początkujących w sprzedaży internetowej i nie dysponujących dużym kapitałem będzie bardziej przyjazne i prościej będzie tam generować zyski.

Zyski, które przeznaczać najlepiej będzie na budowę własnego sklepu, własnej marki, na poszerzanie bazy klientów. Pozyskując ich na Allegro dbajmy o nich już w sklepie, dopieszczajmy programami lojalnościowymi i rabatami za stałe zakupy. Jednocześnie pracujmy nad pozycjonowaniem organicznym, nie strońmy od reklamy sklepu w mediach społecznościowych.

Zacznijmy na Allegro, ale skończymy z własnym, niezależnym sklepem.

 

Hubert

4 Comments

  1. Przez ok. 3 lata sprzedawałem na allegro płacąc miesięcznie ponad 2 tys.
    Z perspektywy czasu muszę stwierdzić, że to d…pa a nie biznes. Inwestując takie pieniądze w swój sklep miałbym przez ten okres wyrobioną markę, stałych klientów i pozycję w google. Odchodząc od Allegro zostaje się z niczym. To studnia bez dna. Lepiej małymi kroczkami budować coś swojego niż płacić im ten haracz.
    Ale żyjemy w wolnym kraju, więc każdy może mieć swoje zdanie.

    • Dzień dobry
      Dziękujemy za komentarz. Zdanie podsumowujące artykuł to właśnie – zacznij od Allegro ale buduj swój sklep. Bo od czegoś trzeba zacząć by móc generować przychód od razu. Serwis A. to nadal olbrzymi rynek zbytu, wejście tam jest proste i szybkie a pomoże nam się finansowo rozwijać, chociaż z punktu widzenia budowania marki sklepu internetowego to czas ten jest częściowo stracony. Ale tylko częściowo, sprzedając na A. mamy bowiem tych klientów już w naszej bazie sklepowej i tam staramy się im później zaproponować kolejne transakcje. Nawet jeśli oddamy im w ramach promocji, rabatów czy gratisów te 10%, które zapłacilibyśmy serwisowi, to będziemy lokować w naszych stałych, wiernych klientów.

  2. Allegro to już nie serwis poświęcony szarym kowalskim, którzy chcieli sprzedać jakiś rupieć trzymany na strychu albo i nie na strychu :), gdzie czas aukcji zbliżał się do końca, tylko zbiorowisko znanych marek na cały świat, dla których ustawiona kolejność o tajemniczo mówiącej nazwie “trafność” wystawia na pierwsze strony, powodując totalną nieopłacalność małych firm i zwykłych ludzi. Żeby was bardziej zbulwersować powiem, że allegro wykupiło spółkę agito (wchodzą w jej skład najbardziej popularne marki) i jako agito sprzedaje na własnym portalu będać pośrednikiem w sprzedaży i sprzedawcą, a stworzona trafność pozwala na segregowanie na własne widzi mi się ich marek. Szkoda że Urząd Ochrony konkurencji pomimo wielu pism nic nie robi, no ale wkońcu wiadomo mamy kapitalizm – żaden urząd nie obali korporacji która ma np 10 mld euro w budżecie bo ma ją w kieszeni.
    Po tym wszystkim sprzedaż zwykłych użytkowników, którzy żyli z allegro spadła do zera i odeszli od tego. Ja się cieszę z jednej rzeczy, a mianowicie allegro utożsamiana jest z tandetą, podróbami i oszustwem sprzedających, więc na pewno w przyszłości coraz mniej osób będzie tam wchodzić, bo sklep internetowy już inaczej jest spostrzegany. allegro to troche jak biedronka – ludzie zawsze będą wyśmiewać tych co robią tam zakupu bo to sklep dla biednych, choć sam tam robie zakupy i nie widze różnicy w jakości i obsłudze.

    • Nie do końca się zgadzam. Na A. nadal można kupić dużo “rupieci”, czyli rzeczy używanych, od prywatnych sprzedających. Oczywiście co do “trafności” i tego jak jest ona wyliczana przez algorytm możemy tylko polemizować. Wydaje się, że momentami jest dobra, momentami jest delikatnie mówiąc denerwująca. Nie jest jednak prawdą, że serwis jest nieopłacalny dla małych firm. Nadal się sprzedaje – fakt, nie tak dobrze jak 3 lata temu, ale wpływ na to ma nie tylko “trefność” ale i wzrost liczby sprzedających. Nie kochamy Allegro, oj nie. Nadal jednak jest to dobre miejsce na rozpoczęcie działalności, ze względu na skalę, przyzwyczajenia kupujących, stosunkowo niskie koszty stałe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*